Kulusuk, Tasilaq
Grenlandzkie Osady
W krainie Ammassalik
Witamy w magicznym rejonie Ammassalik (starogrenlandzki Angmagssalik).
Grenlandia słynie przede wszystkim z wielkości- wszystko jest tu duże- w większości miejsc odległości żeglugi mierzy się w „dobach” a nie milach. Góry lodowe są spektakularne- lądolód grenlandzki stanowi drugą co do wielkości pokrywę lodową na Ziemi. Osady ludzkie są rozrzucone i rzadkie- szczególnie na wschodnim wybrzeżu- tu jest na szczęście jeden wyjątek – kraina Ammassalik!
Czeka nas 7-9 dni spokojniej żeglugi- w osłoniętych fiordach, dając czas na hiking oglądanie gór lodowych i odwiedzanie kilku grenlandzkich osad- tych dużych jak Tasiilaq z liczbą mieszkańców ok 2000 osób- pomniejsze jak Kulusuk, , Kungmiut, Kungmiut i Tinitiqilaaq z nieco ponad setką tubylców.
Na trasie nie brakuje perełek rodem z filmu Madmax- opuszczonej amerykańskiej bazy Bluie East Two czy stacji radarowej. Znajdziemy również tutaj opuszczoną grenlandzką wioskę miejsce desantu Gustava Holmsa i mnóstwo przepięknych widoków ze szczytów gór- słowem w sam raz na dwutygodniową leniwą żeglugę;-) Będzie aktywnie gdyż całość zaplanowaliśmy na 7 dni!
Co sprawia że rejon jest wyjątkowy? Czas w jakim tu można dotrzeć- lód potrafi zwolnić zatokę dopiero 10 sierpnia zaś we wrześniu sztormy opanowują okolicę. Mamy więc dwa pewne tygodnie na kabotażową żeglugę i czas by tu dopłynąć i bezpiecznie stąd wrócić! Jeśli drzemie w Tobie żyłka eksploratora- odkrywcy, dopuszczasz pewną niepewność realizacji lub nosisz w sobie gen oceanicznego żeglarza- wybierz jeden z etapów doprowadzających lub powrotnych!
Rezerwacja
3490€/os
W cenie:
Miejsce w koji , opieka skippera, Opinia z rejsu
Pozostałe wydatki
- wydatki rejsowe 550 EUR(płatne na miejscu: wyżywienie, paliwo, broń, porty)
- Przewodnik: 600 EUR
- Przelot z Kopenhagi: (ok 1200 EUR – lot w 2 strony)
Terminy
w dzicz i lód- dopłynięcie 13 dni- Śladami Amdrupa- zobacz
9 dni Zapomniany Świat Inuitów – alternatywne dopłynięcie- zobacz
Grenlandzkie osady 1
Grenladzkie osady 2
W dzicz i lód- wrześniowy powrót na Islandię- zobacz
ZNIŻKI:
- 5%: Powtórny klient
- Grupy: 2os: 3,5%, 3os: 7%, 4os i więcej: 10%,
PYTANIA:
- info(at)joinus.pl,
- 660-211-765 (Biuro)
- +48 501-314-144 (Marcin)
– G R A F i K –
Grafik jest tylko jedną z możliwości realizacji trasy w rzeczywistych warunkach lodowych i meteo.

Kulusuk- Już samo lotnisko Was zaskoczy- nie ma tu pasa transportowego dla bagaży- te po wyładowaniu lądują na przyczepie, nie ma transportu na terminal- idziesz pieszo- podobnie jest z dotarciem do miasteczka- nie zabieraj więc torby na kółkach gdyż betonowego chodnika też nigdzie nie znajdziesz a tylko szutrową drogę. W porcie jacht czeka na kotwicowisku. Jeśli masz odrobinę szczęścia mgły się rozejdą i zobaczysz Join Us lub Sealady!

Co czasem staje się największą atrakcją? Polowanie na foki czy wieloryby- mieszkańcy od tak biorą łódki- strzelby i urządzają arktyczną wersję westernowego zaganiania i ubijania zwierzyn w czasie kiedy Ty próbujesz dopłynąć na ląd niewielkim pontonem- tutaj to normalka.
Czasem upolują fokę a nieraz małego wieloryba.
Jeśli tylko będzie to możliwe tego samego dnia przestawimy się do Tasilaq!

Tasilaq- Tutaj możemy zrealizować najbardziej sensowne zaprowiantowanie. Spieszymy się gdyż dalej czeka nas przygoda! Przez pięknie brzmiący fiord Ikasartivaq dopłyniemy do małej wioski Tiilerilaaq (Tinitiqilaaq).
Zameszkuje ją niewiele ponad 100 osób. Od wschodu czeka na nas bezpieczna zatoka- na zachód rozciąga się niesamowity widok na Sermilik Fjord.

Jeśli gdzieś zobaczymy wielkie wypływające góry lodowe to właśnie tutaj!

Gigantyczne fragmenty lądolodu odrywają się i wpadają w Sermilik Fjord. Tu warunki mogą być zupełnie różne- raz wiatr nie pozwala na wypłynięcie innym razem lodu jest aż za nadto by się przedzierać na północ-kiedy indziej jest na tyle "luźno" że możemy dopłynąć do Paarnakajiit- domu rybaka- ostatnim śladzie bytności człowieka. Być może pogoda będzie dla nas łaskawa i schowamy się w jednym z kotwicowisk- wówczas takie widoki nas zaskoczą

Pora na decyzję gdzie się kierujemy- czy w stronę najbardziej zachodniej osady Isortoq czy tęż na wschód? Atrakcji jest za dużo jak na tygodniowy rejs. Być może pożeglujemy na wschód do Sermiligaaq.
Miejscowość liczy niewiele ponad 200 mieszkańców- znajdziemy tu sklep i prysznice! W północnej części fiordu znajdziemy dwa lodowce- Rasmussen i Kârale. Czy starczy czasu na ich obejrzenie zależy od nas!

Mijamy lodowce Knud Rasmussen i Karale- trzeba sporej motywacji by nadłożyć prawie 30Mm i zobaczyć je oba.
Głównym celem tego dnia jest jednak inna atrakcja- opuszczona amerykańska stacja radiowa powstała w czasie II Wojny Światowej. Baza powstała w jedynym rozsądnym miejscu umożliwiającym budowę pasa startowego- pozostawiono tu wówczas 200 tys beczek z paliwem. Po wojnie paliwo w zaskakująco szybkim tempie uległo "rozkładowi", wszystkie artefakty przybrały jedyny słuszny rdzawy kolor i stały się nieodłącznym elementem krajobrazu. W 2017 roku rozpoczęto utylizację beczek.
Świetne miejsce na trekking! Mimo niedużego dystansu do następnej osady dopłyniemy późno!

W Kuummiit/ Kungmiut. mieszka ok 250. Kuummiut w języku genlandzkim oznacza „ci, którzy mieszkają nad rzeką” i pewnie dlatego, że fiord nie zamarza zimą- tutaj jest znajduje się jedyba wschodniogrenlandzka przetwórnia ryb. Fenomenalne widoki ze szczytów zapraszają na całodzienny trekking. Trzeba skorzystać!

Krótka żegluga, kotwicowisko i niedługi trekking zaprowadzą nas w miejsce lodowych ścian- pobliskiej Kulusuk atrakcji. Po drodze stara opuszczona osada. Dalej kierujemy się w stronę portu wyokrętowania!

Niezwykły tydzień za nami- czas na lot do Europy!
– T R A S A –
– C O C I Ę C Z E K A ? –
Grenlandzkie osady
Tydzień kabotażowej żeglugi po fiordach południowo-wschodniej Grenlandii w między sześcioma grenlandzkimi społecznościami. Poznasz małe miasteczka i lokalne wioski.
Kabotażowa żegluga
Na tym rejsie nie będzie wielkich fal i długich oceanicznych przelotów. Jeśli choroba morska jest Twoją słabą stroną- lub kilkudniowa po prostu żegluga Cię nudzi- to jest odcinek dla Ciebie.
Jeśli szukasz żeglarskich wyzwań zapisz się na jeden z etapów „W dzicz i lód” – licowy zaoferuje Ci więcej lodu i więcej szans na spotkanie niedźwiedzia. Wrześniowy stworzy warunki do żeglowania!
Kulinaria
Na Grenlandii pozyskiwanie pożywienia nie jest tak oczywiste jak w innych miejscach na świecie.
Najlepsze kąski niekoniecznie znajdziesz w markecie.
Czasem znajdziesz lodówki ustawione na plaży- jeśli spotkasz też ich właścicieli to połowa sukcesu. Czasem za objezdną chłodnię robi przydomowa taczka.
Innym razem lodówką jest ocean a środkiem konserwującym sól i wiatr
Podczas trekkingu znaleźć możesz mnóstwo grzybów!
Czasem uda Ci się coś złapać na wędkę.
A niekiedy miejscowi poczęstują Cię świeżo złowionym wielorybem lub innym lokalnym rarytasem.
Poczuj się w Arktyce jak w domu:
Jeden z nielicznych polskich jachtów wyposażonych w odsalarkę funkcjonującą w warunkach arktycznych, generator i kilka systemów ogrzewania;. Zabawek i udogodnień pod zimne żeglowanie mamy znacznie więcej;-)
Zwierzęta
Piżmowołów nie zobaczysz wcale.
O wieloryba czy orkę będzie niezmiernie łatwo.
Lis polarny potrafi towarzyszyć Ci cały trekking!
Wierne domownikom psy- wartownicy- zostają uwiązane przy domostwach.
Niedźwiedzia spotkasz tu nieczęsto. Jeśli król Arktyki jest Twoim celem wybierz jeden z rejsów „W dzicz i Lód”
Bazy wojskowe
Stacja radiowa, baza Blu East II to miejsca które robią piorunujące wrażenie